Z tego, co słyszałem w tym miesiącu, chyba najlepiej wypada nowy Stott i Cooly G.
Nie chce mi się za bardzo wrzucać, są ogólnie dostępne w sieci.
Stott - może album w całości nie jest tak koszący jak "We stay together", ale na to już nie ma co liczyć moim zdaniem. Ma za to momenty, gdzie jest przesterowany, wyjący, fałszujący, nierytmiczny, przerywający i jednocześnie dobrze poskładany do kupy.
Cooly G - sama przyjemność.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz