Before midnight. Warto wspomnieć, szczególnie z uwagi na Ethana Hawke, który niedawno już się pojawił na tym blogu w Predestination, a na dodatek się jeszcze zaraz pojawi ponownie. Spokojny film na wieczór w środku tygodnia. Dużo gadania, o związkach i takich tam.
Inside Llewyn Davis, czyli nowi Cohenowie. O kolesiu, który na początek filmu dostaje po twarzy i nie tylko, a na koniec samemu ma się ochotę mu przykopać. Scena Mr Kennedy boska:
Listę zamyka:
The Kingdom of Dreams and Madness - dokument o Studio Ghibli. W średniakach, bo ciężko to polecić komuś innemu, niż osobie, która lubi twórczość Miyazakiego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz